Wydanie: MWM 09/2017

Po godzinach

Grażyna Pstrokońska-Nawratil
Article_more
Stare powiedzenie mówi, że nie należy dzielić muzyki na klasyczną i rozrywkową, a jedynie na dobrą i złą. Prawdziwości tych słów dowodzimy sami – mało kto przecież ogranicza się do słuchania tylko jednego rodzaju muzyki. A jak jest z muzykami ze świata „akademickiego”? Jaką muzyką rozrywkową inspirują się w swojej pracy? Czego słuchają w wolnych chwilach? Pytamy ich o to co miesiąc.

Wychowywałam się u dziadków, gdzie czas zatrzymał się w XIX wieku, używano lamp naftowych, a moja prababka przepięknie grała na fortepianie Chopina… Jako dwunastolatka wróciłam do rodziców do Wrocławia i zachłysnęłam się radiem jako takim. To było dla mnie absolutnie zjawiskowe, że wystarczy jedynie nacisnąć włącznik, aby słuchać muzyki. Nie pamiętam, jacy wykonawcy wówczas zdobyli moje serce, ale prawa muzyki były dla mnie zawsze te same. Do dziś uznaję jedynie podział na muzykę dobrą, mającą w sobie artyzm i złą, robioną bezczelnie, bez wyczucia i talentu. Piosenki także powinny być piękne, pomysłowe, o wartościowej treści. Do dziś przepadam za Skaldami, którzy komponowali do tekstów poetyckich. Jako nastolatka uwielbiałam ich Cała jesteś w skowronkach i Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał. W czasie wakacji nad morzem namiętnie biegałam na koncerty Czerwonych Gitar, Niebiesko-Czarnych, Czesława Niemena, Maryli Rodowicz. Podczas studiów odkryłam Jazz nad Odrą. Później moje serce zdobył Pat Metheny – jego albumy należą do moich ukochanych. 

 

Grażyna Pstrokońska-Nawratil – kompozytorka, profesor zwyczajny. Absolwentka Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej we Wrocławiu (dziś Akademia Muzyczna). Swój warsztat kompozytorski doskonaliła we Francji (Pierre Boulez, Olivier Messiaen, Iannis Xenakis). Prowadzi klasę kompozycji oraz pełni funkcję kierownika Katedry Kompozycji w macierzystej uczelni. Była również profesorem Akademii Muzycznej w Poznaniu. Laureatka licznych konkursów kompozytorskich, w tym III lokaty na Międzynarodowej Trybunie Kompozytorów UNESCO w Paryżu (1979). Pracowała w komisji programowej Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Współczesnej Warszawska Jesień, kierowała Festiwalem Polskiej Muzyki Współczesnej Musica Polonica Nova. Kompozycja Uru-Anna Grażyny Pstrokońskiej-Nawratil zostanie wykonana podczas Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans 11 września o godz. 19:00 w Narodowym Forum Muzyki. Wykonawcami będą Chór Filharmonii im. Karola Szymanowskiego w Krakowie i NFM Filharmonia Wrocławska pod dyrekcją Marzeny Diakun. 

W liceum nie tylko słuchałam radia, lecz także nagrywałam audycje na tonettkę. Zawsze czekałam na „Rewię Piosenek” Lucjana Kydryńskiego. Radio znajdowało się w pokoju mojej mamy, która czasem jeszcze spała, kiedy ja już czuwałam w słuchawkach, żeby coś nagrać (śmiech). Później próbowałam grać piosenki na fortepianie, czasem nawet na gitarze. Płyty zdobywałam o wiele rzadziej. Jedną z pierwszych był album Andreasa Vollenweidera – jego amplifikowana harfa była dla mnie czymś zjawiskowym. Wśród ulubionych artystów byli: The Beatles, Pink Floyd, Bee Gees, ABBA, Santana, Tom Jones i Sting. Ich muzyka do dziś mi towarzyszy (nie znosiłam Rolling Stonesów). Był też etap fascynacji fado. W czasie karnawału słuchałam Michaela Jacksona. Nie przepadałam za disco. Ostatnio dzięki Markowi Pijarowskiemu odkryłam zespół Gentri – kapitalne połączenie piękna melodii i tekstu, ciekawej harmonii i nieprawdopodobnie czystego śpiewu.

 

Muzyka rozrywkowa bywa dla mnie źródłem inspiracji, o ile niesie w sobie bliskie mi emocje i piękno, choć nie wykorzystuję jej stylistyki. Z komponowaniem jest tak, że jeżeli coś do nas przypływa, okazuje się nam bliskie, zostaje z nami, pragniemy to wyrazić poprzez własną muzykę, a czy to będzie symfonia, czy piosenka, to już nieważne, bo konwencja nie ma znaczenia. Najważniejsze, by było autentyczne.