Wydanie: MWM 01/2013

Solveig Kringelborn: Śpiewokwiaty i śpiewobajki

Mój Lutosławski
Article_more
Witolda Lutosławskiego poznałam w Warszawie. Mój recital wokalny na Zamku Królewskim z pianistą Ivarem Antonem Waagaardem był wydarzeniem kulturalnym towarzyszącym norweskiej oficjalnej wizycie rządowej w Polsce. Dobrze pamiętam uśmiechniętego starszego pana o siwych włosach, który słuchał uważnie z głową lekko przechyloną w lewo. Obok niego siedziała drobna, miła, również uśmiechnięta pani.

Podczas koncertów staram się dostrzec wśród publiczności przyjazne twarze ludzi, którzy okazują zainteresowanie. Śpiewam wtedy dla nich. Ów pan był właśnie taką osobą. Zauważyłam, że szczególnie zafrapowały go pieśni norweskiej kompozytorki Agathy Backer Grøndahl – proste, ekspresyjne utwory traktujące o norweskiej przyrodzie. Po koncercie przedstawiono mnie temu przyjaznemu panu, a był to sam mistrz Witold Lutosławski i jego żona Danuta. Powiedział mi wówczas, że skomponował kilka pieśni i sądzi, że byłyby odpowiednie dla mnie. Potem jednak nastąpiła cisza, doszłam więc do wniosku, że utwory te nie zostały ukończone. W końcu jednak zadzwoniono do mnie z BBC z propozycją prawykonania cyklu pieśni Witolda Lutosławskiego podczas Koncertu Promenadowego w Royal Albert Hall. Później dowiedziałam się, że Lutosławskiemu proponowano wiele czołowych sopranów świata, ale kompozytor uparł się, że idealną wykonawczynią Chantefleurs et Chantefables będzie nikomu nieznana młoda Norweżka.

Specjalny podwójny styczniowo-lutowy numer "Muzyki w Mieście" poświęcony Witoldowi Lutosławskiemu jest przez cały rok do nabycia w Filharmonii Wrocławskiej i w sprzedaży wysyłkowej.