Wydanie: MWM 01/2013

Plamy na słońcu

Mój Lutosławski
Article_more
Cezary Duchnowski Nie grywam dużo muzyki Lutosławskiego, ponieważ nie zdążył napisać niczego na komputer. Zajmuję się opracowaniem jego dzieł na mój sposób, na przykład teraz z Andrzejem Bauerem przygotowaliśmy Koncert wiolonczelowy na dwie perkusje, dwa fortepiany i elektronikę. W ten sposób próbujemy opowiedzieć muzykę Lutosławskiego językiem naszych czasów, przybliżyć ją współczesnemu odbiorcy.

Cezary Duchnowski

Lutosławski nie przyznawał się do piosenek, które z Agatą Zubel i Andrzejem Bauerem opracowaliśmy na płycie El Derwid. Plamy na słońcu. Pisał je głównie z powodów finansowych, publikował pod pseudonim „Derwid”. Natomiast ja uważam, że są to kompozycje wybitne, jeśli chodzi o utwory w formie zwrotkowej. W czasach, w których powstawały, były przebojami. Plamy na słońcu to „plamy” na twórczości Witolda Lutosławskiego, które okazały się elementami równie świecącymi jak samo słońce.


Agata Zubel

Tak jak Lutosławski, urodziłam się 25 stycznia. Kompozytor ten jest postacią, która daje się lubić – był wspaniałym człowiekiem, zasłużonym na różnych polach, osobistością w środowisku muzycznym. Jego dzieła należą do powszechnego kanonu. Stosował ścisłą technikę kompozytorską, dlatego łatwo analizuje się jego utwory, można na ich przykładzie wiele pokazać studentom. Dzięki temu jego twórczość jest szeroko omawiana. To wspaniałe, że kompozytor nowej muzyki może być tak doceniany i znany. Bardzo lubię wykonywać Lutosławskiego, zwłaszcza Chantefleurs et chantefables. Te pieśni są bardzo wdzięczne do śpiewania – tradycyjnie prowadzona linia melodyczna, bardzo zabawne, surrealistyczne teksty, ogromnie bogata orkiestracja. Piosenki z płyty El Derwid. Plamy na słońcu to lżejszy repertuar, ale chcieliśmy te lekkie utwory potraktować bardzo poważnie i przedstawić światu w artystycznie ciekawy sposób. Nie zrobiliśmy jednak z nich repertuaru do słuchania na poważnie, możne sobie kiwać palcem w bucie podczas koncertu. Gdy powstał pomysł na opracowanie piosenek Lutosławskiego, zamknęliśmy się w trójkę u Cezarego w spichlerzu, rozstawiliśmy tam cały możliwy sprzęt i chyba tydzień albo dwa siedzieliśmy i kombinowaliśmy, jak te piosenki zaaranżować. Musieliśmy skończyć, bo mieliśmy już umówiony koncert. Prosto z tego spichlerza pojechaliśmy na występ.

Specjalny podwójny styczniowo-lutowy numer "Muzyki w Mieście" poświęcony Witoldowi Lutosławskiemu jest przez cały rok do nabycia w Filharmonii Wrocławskiej i w sprzedaży wysyłkowej.