Wydanie: MWM 12/2017

Siedem myśli o muzyce współczesnej, które doprowadzają mnie do szaleństwa

Myślenie
Article_more
Są myśli, które nie przyszłyby do głowy, gdyby nie muzyka współczesna. Kiedy przychodzą, wychodzi się im naprzeciw, jak wychodzi się naprzeciw zmianom pogody, siłom grawitacji i poczuciu bezsensowności wszelkich działań wypełniających momenty, kiedy myślenie ustaje. Jeśli szaleństwem jest nadmiar myśli, to muzyka współczesna potrafi do szaleństwa doprowadzać. Takie szaleństwo powstaje z myśli, których nie da się odrzucić, które pozostają odporne na wszelkie próby porządkowania, katalogowania i hierarchizowania.

Bezskuteczną próbą zredukowania nadmiaru myśli staje się pisanie o muzyce współczesnej. Nadawanie myślom numerów i tytułów jest ćwiczeniem w powstrzymywaniu się, trzymaniu na wodzy, hamowaniu. Jeśli piszę o muzyce współczesnej, to o niej nie myślę. Jeśli myślę o muzyce współczesnej, to nie mogę pisać. Jeśli muzykę współczesną wykonuję, to ani o niej nie piszę, ani nie myślę, bo obecność w niej wymaga ode mnie wszystkiego. Myślenie podczas pisania prowadzi do natychmiastowego paraliżu, a napisanie jakiegokolwiek zdania możliwe jest dopiero, kiedy myśli ustają i następuje całkowita kapitulacja względem świadomości, że jedynym sposobem na uporanie się z nadmiarem jest rezygnacja. Rezygnacja z przekonania o braku kompetencji do pisania o muzyce współczesnej, z niewiedzy na jej temat i z braku zrozumienia dla niej. Tylko kapitulacja względem nieusuwalnej niechęci do forsowania własnych racji i budowanych na ich podstawie zdań, pozwala na pisanie o muzyce współczesnej. Myśli, które pozostają niezapisane lub niewypowiedziane, uruchamiają alarmy w samochodach. Tak myślę i to właśnie słyszę, bo jeśli muzyka współczesna jest wzorem, to na jakim tle? Jeśli muzyka współczesna jest środkiem, gdzie są peryferia? Jeśli muzyka współczesna coś sugeruje, kto daje się sprowokować? Jeśli wywyższa, co widać z góry? Jeśli negocjuje, kiedy uwodzi? Jeśli jest rusztowaniem, to na jakiej architekturze? Jeśli jest skałą tarpejską, czy nie spada się z niej już bezpiecznie?

 

Osie, które wyznaczają kierunki myślenia są miękkie i nie są proste. Odległości pomiędzy kreskami na każdej osi poruszają się wraz ze zmieniającą się perspektywą, dystansem, relacją. Umiejscowienie jakiegokolwiek zdarzenia należącego do muzyki współczesnej na siatce wymiarów wywołuje szereg wątpliwości, bo muzyka współczesna jest wątpliwa w najlepszym tego słowa znaczeniu. Nie musi niczego rozwiewać i niczego potwierdzać. Nikt nie oczekuje przysięgi wierności wobec czegoś wymykającego się zrozumieniu. Nie wiadomo, co trzeba myśleć, będąc artystą zajmującym się muzyką współczesną, ale trzeba być wiernie obecnym. Kto decyduje się na bycie artystą w muzyce współczesnej, ten nigdzie nie jest poza miejscem pracy. Kto decyduje się na bycie artystą w muzyce współczesnej, ten nigdy nie jest poza czasem pracy. 

Artysta oddany muzyce współczesnej godzi się na potknięcia i upadki z pełną świadomością tego, że żadna porażka nie jest wystarczającym powodem do rezygnacji. Jedynym sposobem na uporanie się z poczuciem klęski, jest docenianie myśli, które nie przyszłyby do głowy, gdyby nie muzyka współczesna. Myśli o podważaniu władzy oczekiwań, kiedy moment sprzeciwu względem oczekiwanego daje uskok otwierający przestrzeń na pytania. Myśli o tym, jak dowodzi się współczesności muzyki, jak kandyduje się do współczesności, jak w muzyce tworzy się współczesność. Myśli o dokonywaniu wyborów, kiedy albo można przekonywać się do muzyki współczesnej albo trzymać się braku jakiegokolwiek przekonania. Myśli o tym, z jakiej racji wykonywać muzykę współczesną i czyja to racja. Myśli o tym, co wykonanie muzyki współczesnej wnosi, na czyich ramionach i jakie muszą być te ramiona, żeby wykonanie unieść? Jaka z noszenia nauka? Jaka przyjemność? Jaka sztuka? Za te wszystkie myśli można poczuć się wdzięcznym. Tym, co po muzyce współczesnej zostaje, są miejsca, których istnienia sobie nie uświadamiamy, dopóki nie dostanie się do nich muzyka współczesna. Może to być miejsce szczególnego rodzaju wyobcowania. Pewien nowy rodzaj nudy, zawodu, rozczarowania lub zniecierpliwienia, niepodobnych do żadnych innych stanów i nieodczuwalny nigdzie indziej, jak tylko wobec muzyki współczesnej. Nowy rodzaj samotności. Nowy sposób doceniania piękna w tęsknocie, żalu, w nostalgii za pięknem.

 

Kiedy głos Boga zaskakuje Szawła, ten spada z konia. Na obrazie Michelangela Merisi da Caravaggio przedstawiającym scenę nawrócenia koń jest dominującym elementem kompozycji. Caravaggio, zapytany o powód umieszczenia na środku obrazu konia, a postaci świętego Pawła na ziemi, odpowiedział podobno: „Bo tak!”. Zapytany, czy koń jest Bogiem, odpowiedział: „Nie, ale stoi w bożym świetle”. 28 września 2017 roku w Palazzo Reale w Mediolanie otwarta została wystawa ukazująca prace Caravaggia w nowym świetle. Wystawa nosi tytuł Dentro Caravaggio (Wewnątrz Caravaggia) i reklamują ją słowa André Berne-Joffroya, który zapewnia, że w dziełach Caravaggia można odnaleźć początki współczesnego malarstwa. Patrzę na obraz i myślę o muzyce współczesnej. Zaraz przestanę pisać. Głosu Boga nie słychać, panują ciemności, mimo iż jest południe, człowiek leży na ziemi i wyciąga ręce do góry, koń stoi spokojnie, ktoś przygląda się ze zdziwieniem. Jestem pełna dobrych myśli.