Wydanie: MWM 05/2018

Jak śpiewaczka z Melbourne nieśmiertelność zyskała

Article_more
Przez blisko czterdzieści lat była ozdobą światowych scen i jedną z najsłynniejszych śpiewaczek epoki wiktoriańskiej i edwardiańskiej. Nie licząc melomanów, dziś jej nazwisko kojarzyć mogą nie tylko miłośnicy słodkości, ale także wielbiciele brytyjskiego serialu Downton Abbey, w którym w jej rolę wcieliła się słynna nowozelandzka sopranistka Kiri Te Kanawa, podobnie jak Australijka – posiadaczka zaszczytnego tytułu Damy Wielkiego Krzyża Orderu Imperium Brytyjskiego.

Urodziła się w Richmond koło Melbourne jako Helen Porter Mitchell, ale światową sławę zdobyła jako Nellie Melba. Takie nazwisko przyjęła około 1887 roku na cześć rodzinnego miasta. Australię, a razem z nią nieudane małżeństwo, zostawiła dla Europy, do której przeniosła się w 1886 roku. Ludzie zakochali się w jej srebrzystym sopranie, a ona błyskawicznie weszła w najwyższe sfery towarzyskie Londynu. Ze swobodą poruszała się w nadających ton salonach, śpiewała na widowiskowych wieczorach urządzanych z polecenia króla. Australijska aktywistka i bywalczyni salonów Dame Mabel Brooks wspominała, że Melba kochała sukcesy. Uwielbiała osiągać je nawet wtedy, kiedy wydawała przyjęcie. Jeśli wszystko odbywało się po jej myśli, była zachwycona. Przechadzała się po hallu, po czym śpiewała najlepiej, jak tylko potrafiła, a wszyscy byli uradowani. Komplementowana za swój olśniewający sopran (nazywany skądinąd „srebrem”), kwitowała krótko, że „właśnie dlatego jest Melbą”.

 

Brzoskwiniową „Melbę” dla „Królowej Covent Garden” stworzył słynny reformator kuchni francuskiej Auguste Escoffier. Oficjalnie pod tą nazwą deser podano dopiero w 1899 roku na otwarciu londyńskiego hotelu Carlton, należącego do Césara Ritza. Ale sam deser pojawił się kilka lat wcześniej. Kiedy Melba występowała w Operze w Covent Garden, często jadała w prowadzonych przez Francuza restauracjach. Escoffier twierdził, że na pomysł deseru wpadł, gdy śpiewaczka gościła w innym luksusowym hotelu Ritza – Savoy, w którym był szefem kuchni. Jak mówi anegdota, Melba, doceniwszy kulinarne wysiłki mistrza, przesłała mu bilety na Lohengrina, w którym śpiewała partię Elzy (jej partnerem był Jan Reszke). A w londyńskiej inscenizacji na uwagę zwracała także piękna łódź w kształcie łabędzia. Następnego wieczoru Escoffier miał zaprezentować śpiewaczce deser ze świeżych brzoskwiń serwowanych na lodach waniliowych umieszczonych na srebrnych talerzykach, które postawiono między skrzydłami lodowej figury łabędzia. Wówczas deser nosił nazwę pêches au cygne (brzoskwinie na łabędziu). Po latach Escoffier zmodyfikował swój przepis, dodając słodkie malinowe purée i zmieniając nazwę na pêche Melba, w krajach anglojęzycznych funkcjonujący dziś po prostu jako peach melba.

Kolejna anegdota głosi, że któregoś dnia w restauracji siedział z Melbą leciwy już Camille Saint-Saëns, który napisał dla niej jednoaktówkę Hélène. Kompozytor miał powiedzieć z uznaniem, że deser, który właśnie jedli, uwieczni jej sławę. Melba zdziwiona spytała, czy sam jej śpiew nie wystarczy do sławy. „Madame, każdy człowiek, wszędzie i o każdej porze może rozkoszować się brzoskwiniową melbą. Ale pani śpiewem…” – miał odpowiedzieć kompozytor. W ten oto sposób podał Nellie przepis na to, jak zamrozić na zawsze także i śpiew, nakłaniając ją do utrwalenia głosu na płytach. Nieśmiertelność zyskała więc z powodu zarówno słynnego deseru, jak i licznych nagrań.

 

Brzoskwiniowa melba
Brzoskwinie zanurzamy na jedną minutę w gotującej się wodzie, wyjmujemy je i wstawiamy do schłodzonej wody. Obieramy ze skórki, przepoławiamy, usuwamy pestki i odkładamy na chwilę do lodówki. Nakładamy lody do pucharków, na górę kładziemy połówki brzoskwiń, polewamy świeżo przygotowanym, delikatnie osłodzonym malinowym purée, a następnie serwujemy. Według nowszych przepisów przepołowione brzoskwinie możemy jeszcze moczyć kilka minut przed podaniem w lekkim syropie waniliowym.