Wydanie: MWM 06/2018

Słowik z Florencji i bostońska fasolka

Article_more
Urodzona we Florencji w 1871 roku Luisa Tetrazzini zaczęła śpiewać jako trzylatka. Pierwszą nauczycielką śpiewu była jej siostra Eva. W rodzinnym mieście zadebiutowała w wieku dziewiętnastu lat rolą Inez w Afrykance Giacoma Meyerbeera. Rola przeznaczona była dla innej śpiewaczki, która ku radości Luisy rozchorowała się tuż przed premierą.

Była niskiego wzrostu, do piękności nigdy nie należała i od wczesnych lat była dość pokaźnej tuszy. Mimo to swym sopranem koloraturowym i łatwością w wykonywaniu efektownych fioritur szybko zaskarbiła sobie uwielbienie publiczności. Po sukcesach w Italii zachwyciła Petersburg, a następnie wybrała się za Ocean na podbój widowni amerykańskiej. W Stanach Zjednoczonych zadebiutowała w 1905 roku, śpiewając w San Francisco. Dwa lata później korpulentna Włoszka po raz pierwszy zaprezentowała się na deskach londyńskiej Covent Garden w roli Violetty w Traviacie, z miejsca zdobywając międzynarodową sławę. W Nowym Jorku wystąpiła dopiero w 1908 roku, ponownie w roli Violetty. Jednak z powodu zobowiązań wynikających z podpisanego kontraktu nie odbyło się to w słynnej Metropolitan, a w Manhattan Opera Company, należącej do Oscara Hammersteina I, jej amerykańskiego impresaria. W końcu zdobyła jednak i Met, gdzie w sezonie 1911/1912 śpiewała podczas ośmiu występów.

 

Nazywana „florentyńskim słowikiem” Tetrazzini była również znaną celebrytką i smakoszką. Po Stanach podróżowała własnym wagonem sypialnym Pullmana. Pewnego razu miała płynąć słynnym parowcem Mauretania z Nowego Jorku do Londynu, na otwarcie sezonu w Covent Garden, jednak z powodu złego samopoczucia zmuszona była opóźnić swój wyjazd. Jak donosiła prasa, winne okazały się zjedzone podczas śniadania w Hotelu Knickerbocker w Bostonie zapiekana fasolka po bostońsku i ciemne pieczywo, a następnie skonsumowana w ciągu dnia puszka sardynek. Tego samego dnia, po przyjeździe do Nowego Jorku z powodu problemów gastrycznych konieczne było wezwanie doktora, zaś w nocy w hotelowym apartamencie przy śpiewaczce czuwały aż dwie pielęgniarki.

 

Legendy krążyły również o jej podbojach miłosnych. Trzykrotnie zamężna Tetrazzini miała słabość do młodszych mężczyzn, na których wydawała fortunę. W wieku pięćdziesięciu pięciu lat wyszła ponownie za mąż, tym razem za Pietra Vernatiego, trzydziestodwuletniego syna włoskiego pasamonika. Ten żarliwy związek zakończył się siedem lat później, kiedy Vernati próbował przejąć kontrolę nad jej pieniędzmi, uznając ją za niezdolną do zarządzania własnym majątkiem. Nie dopiął swego, ale ostatnie lata życia Madame Tetrazzini spędziła, wiodąc skromne życie w Mediolanie i utrzymując się z lekcji śpiewu. Zmarła w 1940 roku, w sześćdziesiątym dziewiątym roku życia. Co zaś tyczy się Vernatiego, jeszcze w 1968 roku wciąż otrzymywał od EMI tantiemy płynące ze sprzedaży płyt swej nieżyjącej żony…

 

Indyk / kurczak Tetrazzini

 

Przepis na indyka, którego inspiracją miała być Madame Tetrazzini, powstał najprawdopodobniej w San Francisco, gdzie śpiewaczka mieszkała między 1908 a 1910 rokiem. Za autora potrawy uchodzi Ernest Arbogast, szef tamtejszego Hotelu Palace, w którym rezydowała primadonna. Składniki to najczęściej kawałki indyka, makaron, pieczarki i tarty parmezan. I pewnie obecność indyka przyczyniła się do popularności tego dania w USA, zwłaszcza w okolicach Święta Dziękczynienia. Indycze mięso zastępuje się też tańszym kurczakiem, stąd szukając dziś przepisu honorującego śpiewaczkę, natkniemy się częściej na „kurczaka Tetrazzini”.

 

2 kurczaki (każdy po ok. 0,5 kg), poćwiartowane
250g świeżych pieczarek
5 łyżek stołowych masła
3 łyżki stołowe mąki
¼ szklanki wytrawnego sherry
500g spaghetti
1¼ szklanki śmietany kremówki
200g startego parmezanu
szczypta gałki muszkatołowej
sól i pieprz

 

Ćwiartki kurczaka gotujemy na wolnym ogniu, aż do miękkości, ok. 45 min. Po wyjęciu usuwamy skórę i kości, mięso kroimy na małe, cienkie kawałki. Skórę i kości wrzucamy do garnka i gotujemy ok. 10 minut, aż rosół zredukuje się do ok. 2 i pół szklanek. Odcedzamy rosół i usuwamy tłuszcz. Pokrojone w plasterki pieczarki wrzucamy na kilka minut na patelnię z rozpuszczonymi 2 łyżkami masła, tak by nabrały koloru, a następnie odstawiamy. W rondlu topimy masło, które nam zostało, dodajemy mąkę i mieszamy przez minutę, aż powstanie gładka masa. Zasmażkę rozprowadzamy gorącym rosołem i mieszamy, aż nie będzie grudek. Kiedy zasmażka ładnie się połączy, wlewamy na patelnie śmietanę, sherry i mieszamy do uzyskania gładkiej konsystencji. Doprawiamy do smaku gałką muszkatołową, pieprzem oraz solą i zdejmujemy z ognia. Makaron spaghetti gotujemy al dente, dobrze odcedzamy i łączymy z pieczarkami, mieszając z połową kremowego sosu, drugą połowę sosu łączymy z kawałkami kurczaka. Spaghetti wkładamy do dużego żaroodpornego naczynia, na środku robimy łyżką dziurę w makaronie i układamy w niej kawałki kurczaka. Na koniec posypujemy startym parmezanem. Zapiekamy w nagrzanym do 180 stopni piekarniku przez ok. 15 minut. Po wyjęciu serwujemy.

Całość artykułu można przeczytać w papierowym wydaniu magazynu „Muzyka w Mieście". Miesięcznik jest dostępny w salonach Empik.