Sestyna o życiu po śmierci Davida Munrowa

Maxresdefault_(1)
Pod koniec lat sześćdziesiątych wyglądał jak jeden z hipisowskich trubadurów w typie Donovana, a później trochę jak Elliott Gould w Długim pożegnaniu, ale kiedy pierwszy raz usłyszałem jego Consort, nie mogłem tego wiedzieć, bo nie było jeszcze książki adresowej twarzy, a przeszłość miała zupełnie inną przepustowość. Wystarczyło S’on me regarde, żebym ani tamtego lata, ani już nigdy nie po...

Jeśli kwietniowego dnia Szigeti

Szigeti_jozsef
1. Zabierasz się do słuchania płyty z występem Bartóka i Szigetiego w waszyngtońskiej Bibliotece Kongresu. Robisz tak co roku na początku kwietnia: rozluźniasz się, wytężasz uwagę, oddalasz od siebie każdą inną myśl. Słuchasz trochę na pożegnanie zimy, a trochę na pohybel własnym meteopatycznym przypadłościom. Myślisz, że skoro tak zagrali, ledwie co opuściwszy brnącą w wojnę Europę i rozfaszy...

Ballada o cudownym odnalezieniu fideli płockiej

5891285770_02c23c7c5a_b
Kim właściwie była ta niepiękna pani? O ciele grubym, byle jak ciosanym. O figurze nadal preromańskiej, kiedy w Europie dogasał płomienisty gotyk. Mazow i Mazosze umazane w błocie – to były jej ojczyzny, nim litościwa łacina westchnęła: Mazovia. Jeżeli wierzyć kronikarskim słowom Ibrahima Ibn Jakuba (lecz kto by tam dał wiarę Żydowi z Sefardu?) za Mieszka I już z niej była, tak półgębkiem, Polka.