Kozi%c5%84ska

Miała być paleontologiem albo indologiem. Została absolwentką Wydziału Filologii Klasycznej Uniwersytetu Warszawskiego. Potem znów zmieniła zdanie: zajmuje się krytyką muzyczną, tłumaczy z angielskiego poezję, beletrystykę, eseistykę i literaturę popularnonaukową. Przez wiele lat prowadziła dział koncertowy, później dział operowy w „Ruchu Muzycznym”, pisała stały felieton pod pseudonimem Mus Triton. Stała współpracownica „Tygodnika Powszechnego”, „Teatru” i Programu 2 Polskiego Radia, gdzie wraz z Kacprem Miklaszewskim jest jednym z dwojga stałych sędziów Trybunału Dwójki.

Jej ojciec spędził wojnę w Katowicach i przejął śląski system wartości. Kiedy była mała i próbowała wyprosić na obiad kurze udko – smakołyk przeznaczony dla starszych w hierarchii członków rodziny – pytał ją surowo, czy jej zdaniem kurzik ma trzy nogi. Od tamtej pory zna swoje miejsce w szeregu. 

Mistrzowie trzeciego planu

Window-919041_1920
Dobry wieczór, pani redaktor. Udało się. Są dwa bilety na dziś. Wspaniale! Wejściówki będą? Niestety, nie. Oj, to szkoda. A czy kolega może w tej sytuacji wejść na mój identyfikator prasowy? W zasadzie nie, ale niech poczeka. Może obsługa wprowadzi go w ostatniej chwili, jeśli się okaże, że jednak są wolne miejsca. Świetnie, trzymamy kciuki.

Gdy rozum nie śpi

Debaty_ankiety-i-podsumowania_krytyka-krytyki
Ludzie kochają muzykę. Ta rzekomo najbardziej abstrakcyjna ze sztuk najdobitniej przemawia do naszych emocji. Łaskocze nas po neuronach, dudni nam we wnętrznościach, godzi prosto w serce.

Wariatka z Concertgebouw

Maxresdefault
Szukaliśmy czegoś zupełnie innego. O ile mnie pamięć nie myli, nagrania Mahlerowskiej Pieśni o ziemi pod batutą Bruno Waltera, z 1936 roku. Wieczory na długich recenzenckich wyjazdach czasem przechodzą w całonocne czuwania: zaczyna się od rozmowy o ledwo minionym koncercie, kończy w morzu dygresji, z którego co chwila wyławiamy jakieś dawno zapomniane archiwalia, spierając się o detale wykonawc...

Na głowie ma kraśny wianek

Laughing_audience
Śmiech to zdrowie. Choć w pewnych okolicznościach nie przystoi. Na przykład wykonawcom w trakcie przedstawienia albo oceniającym ich wysiłki krytykom. Jak się zachować, kiedy rzeczywistość przyprawia o rechot serdeczny, który nie licuje z powagą zawodu?

Refugees welcome

1200px-spanish_war_children001
W styczniu 2016 roku kapituła językoznawców wybrała słowo roku. Rzeczownik „uchodźca” został wskazany jednogłośnie – po raz pierwszy w historii kapituły. Wygrał też w plebiscycie internautów. Pokonał w cuglach „frankowicza”, „terrorystę”, „smog” i „wygaszanie”.

Scena wolna, będzie bal

Dziadyrkp01
Dawno, dawno temu trafiłam w antologii science-fiction na opowiadanie o pewnym wynalazcy, który skonstruował wehikuł czasu, ale nie miał odwagi sam go wypróbować. Zbyt zawistny, żeby zdać się na pomoc kolegów po fachu, ściągnął jakiegoś szemranego typa z ulicy i za flaszkę whisky namówił go do udziału w eksperymencie.

Krytyk w rozterce

1200px-balance_a_fleau
Co kraj, to obyczaj. Nie zdziwiłam się przy odbiorze biletu prasowego w jednej z oper na południu Niemiec, kiedy przemiła pani wręczyła mi nie tylko program, ale i pękającą w szwach kopertę z tajemniczą zawartością.

Polowanie z nagonką

B%c3%bchnenbildentwurf_rheingold
Termin mojego wykładu o Pierścieniu Nibelunga Wagnera ustaliliśmy już tak dawno, że trzeba było wyjątkowego splotu okoliczności, by zbiegł się w czasie z nową inscenizacją Ringu w jednym z teatrów niemieckich – na którą z rozmaitych względów postanowiłam się wybrać – oraz ukazaniem się nowej książki Rogera Scrutona The Ring of Truth. Tę wspaniałą analizę Tetralogii, a zarazem hołd „mądrości” Wa...

Słowa? Słowa!

Perfect-world-clip-art-entertainment-txi9f4-clipart
Czy jest jakaś istotna różnica między operomanem polskim a operomanem z Niemiec, Anglii albo Rosji? Jest, i to niejedna. Skupmy się wszakże na problemie, który już od dawna spędza mi sen z powiek.

Gwiazdka u starych dzieci

Bombki-narodzenie-boze-prezenty-galazki
Czy ktokolwiek widział, żeby niegrzeczne dziecko wyjęło spod choinki schludnie zapakowaną i przewiązaną czerwoną wstążką rózgę? Owszem, są na świecie dzieciaki, które na Gwiazdkę nic nie dostaną, ale przeważnie nie wynika to z ich zachowania. Może się zdarzyć, że Gwiazdor albo Aniołek zapomną o maluchach z ubogich rodzin – nawet o tych najgrzeczniejszych. Mało jednak prawdopodobne, by ktoś umy...

Boże Narodzenie

110447_boze-narodzenie-bombki-czerwone-tlo
Dla jednych są najpiękniejszym czasem w roku, spędzanym w domowym zaciszu z rodziną i przyjaciółmi; inni ich nie znoszą i zrobią wszystko, by minęły szybko i bezboleśnie. Każdy jednak ma jakieś skojarzenia związane ze świętami Bożego Narodzenia. Wśród nich są i te muzyczne. Zapytaliśmy o nie autorów „Muzyki w Mieście”. Z jakimi dźwiękami kojarzy im się Gwiazdka? Jakie mają muzyczne wspomnienia ...

Jak to na wojence ładnie

Anonim-maska-zashchita_svideteley-tayna-konfidencialnost
Jesteśmy dorośli. Ach, jak jesteśmy dorośli. W dodatku jesteśmy zawodowcami. Siedzimy na naszych prestiżowych miejscach zarezerwowanych dla krytyki i bierzemy przykład z wytrawnych pokerzystów. Nie klaszczemy w ogóle albo klaszczemy zdawkowo, żeby nikt się nie zorientował, czy nam się podobało.

Nie każdy weźmie po Bartóku lutniej

Corvinus_university_budapest_main_building
Czy wiedzą Państwo, co to jest bekwarek? Ja też dowiedziałam się o tym stosunkowo późno, spierając się z pewnym historykiem o znaczenie wersu słynnej sprośnej fraszki Kochanowskiego O gospodyniej. Brzmi ona „Nie każdy weźmie po bekwarku lutniej” (w niektórych wydaniach pisane małą, w innych wielką literą). Z grubsza wiadomo, że chodzi o męskie przyrodzenie, a ściślej o to, że nie każdego natura...

Cenzorek mistrza Rameau

Indes_galantes_2
Tak to już jest z ludźmi w zachwycie, że próbują się swym zapałem podzielić. Sama się często łapię na linkowaniu trzeciej z kolei recenzji spektaklu, na którym byłam i z którego wyszłam z uśmiechem szczęścia na twarzy. Nie zdziwiłam się więc znajomemu, który znalazł w sieci zapis przestawienia Les Indes galantes Rameau i postanowił podzielić się tym odkryciem na Facebooku.

Let's make an Opera

Interior_of_la_fenice_in_1837._original_at_museo_correr
Niemcy z upodobaniem powtarzają sobie dowcip o polskiej odmianie triathlonu: pójść na basen piechotą, wrócić z basenu ukradzionym rowerem. Po całej Europie krąży dykteryjka o francuskim czołgu, który ma pięć biegów. Cztery wsteczne (zróżnicowanej prędkości, od najniższego à rebours, messieurs, poprzez retour! i merde!!, skończywszy na sacrebleu!!!) oraz jeden naprzód – na wypadek, gdyby wróg za...

Wakacje z pięknoduchami

Leopoldpark.kiosk(01)
Wreszcie nadeszły wakacje. A w każdym razie nadeszło lato, które jednym kojarzy się z błogim lenistwem na plaży i sączeniem przez słomkę kolorowych drinków z plasterkami owoców, drugim wręcz przeciwnie – ze żmudną wędrówką górskim szlakiem, obozem szkoły przetrwania bądź wyprawą rowerową dookoła Polski, jeszcze innym – których szef zapamiętał z tego, że nie lubią ciepłej wódki ani spoconych kob...

Sztuka dla każdego

Kelvingrove_art_gallery_and_museum_2
Każdy operowy wyjazd na Wyspy wiąże się z mnóstwem pozamuzycznych uciech – od przetrząsania miejscowych sklepów spożywczych w poszukiwaniu cheddara i wina na kieszeń skromnego polskiego krytyka, poprzez spacery wśród wzgórz, po mieście lub szlakiem nadmorskich promenad, aż po sprawdzanie, czy da się naładować laptop kablem podłączonym do gniazdka golarki, bo przejściówka znów nawaliła (ostatnio...

Tristan i względność czasu

Mwm-czerwiec-2016-blok-10
Czuję się, jakbym naprawdę wpadła w pętlę czasową i niezależnie od woli – a czasem nawet wbrew niej – przeżywała raz po raz ten sam dzień sprzed roku, w którym po raz pierwszy w życiu usłyszałam na żywo i zobaczyłam na scenie Tristana i Izoldę.

Oddział Intensywnej Terapii Muzycznej

93577
Instrumenty chorują inaczej niż ludzie. A to im struna pęknie, to znów piszczałka stopnieje w pożarze albo płyta wierzchnia się rozwarstwi pod wpływem wilgoci. Choć przecież i one kiedyś umierają, żyją nieporównanie dłużej niż grający na nich muzycy, bo sprawni lutnicy, stroiciele i konserwatorzy potrafią je nieraz po kilkakroć wskrzesić z martwych.

Bajka o tym, jak własna doskonałość operę do złego przywiodła

Stanislaw-lem-1966_rocket
Podobno nikt już nie czyta książek, za to wszyscy je piszą. Sądząc z narzekań znajomych redaktorów, zarzucanych setkami maszynopisów debiutanckich powieści – jedna w drugą objętości Wojny i pokoju – nie jest to stwierdzenie dalekie od prawdy. Szczęśliwie świat muzyki poważnej, choćby z racji swej hermetyczności i ograniczeń natury finansowej, niejako siłą rzeczy broni się przed podobnym zalewem...

Horacjańska pszczoła

Pszczola_kwiat_0
To kim pani właściwie jest, bo nie wiem, co mam wpisać w notce biograficznej? Filologiem klasycznym? Tłumaczką? Krytykiem? Pisarką? Pani taka wszechstronna, ale czasem trzeba się na coś zdecydować. Może damy: redaktor?

Studium amuzji nabytej

Sibelius
Pod koniec ubiegłego roku Finowie świętowali sto pięćdziesiąte urodziny Jeana Sibeliusa. W przepiękny grudniowy dzień pod gmachem fińskiego Senatu zebrały się tysiące helsińczyków i pod wodzą machającego rękami jak wiatrak dyrygenta odśpiewały hymn z poematu symfonicznego Finlandia, który w późniejszym opracowaniu chóralnym i z dodanymi jeszcze później słowami Veikko Antero Koskenniemiego stał ...

Czarodziejska opera

Images
To był naprawdę okropny dzień. Dyskusja na pewnej szacownej konferencji zboczyła w całkiem niespodziewanym kierunku, wszyscy się pokłócili, spodziewani obrońcy obrócili się przeciwko nam, nikt nie opowiedział się za rozwiązaniami, które przed spotkaniem wydawały nam się oczywiste i jedynie słuszne. Wróciłam do domu, trzęsąc ze złości i frustracji, przemoknięta i zziębnięta na kość. Dostałam gor...

Zacznij od oryginału

Mwm-styczen2016-42
Sporo zamieszania wynikło wokół najnowszej inscenizacji Strasznego dworu w Warszawie. Jedni się oburzali, że reżyserię naszej narodowej opery powierzono Anglikowi. Drudzy wieszali psy na polskich wykonawcach premiery, którzy śpiewali w ojczystym języku tak, że nie można było zrozumieć ani jednego słowa. A ja jeszcze pamiętam czasy, kiedy muzyczną edukację każdego młodocianego Polaka rozpoczynan...

Muzyka bez uprzedzeń

1386169931_f8d0e46735bbdd200fb9e07f409f4267
Pamiętam Zimowe Igrzyska Olimpijskie 1988 roku w Calgary, kiedy na torze bobslejowym pojawili się Jamajczycy, stając się przyczyną niepohamowanej uciechy kibiców. I nie chodziło ani o karnację, ani o przynależność etniczną, tylko o niewiarygodną determinację tych młodych sportowców, którzy w kraju, gdzie dzieciom trzeba tłumaczyć, co to jest śnieg, trenowali zapamiętale na sprowadzanym z zagran...

Muzykuję, więc jestem

Jodlazdoluani
Całkiem niedawno w sieci, zalewanej mnóstwem wstrząsających obrazów, zapalczywych postów oraz komentarzy na przemian naiwnych i nienawistnych, pojawiły się dwa krótkie filmy. Obydwa amatorskie, nakręcone komórką w poczuciu, że dzieje się coś niezwykłego. Obydwa związane z muzyką. Obydwa przywróciły mi wiarę w ludzkość, bo wiary w muzykę szczęśliwie nigdy nie straciłam.

Muzycy w trybach historii

Berlin_young_communists
Mówią, żeby polityki nie łączyć z muzyką. Ani w ogóle z żadną z dziedzin twórczości. Każą wyzbyć się wszelkich uprzedzeń i słuchać Wagnera z czystą głową. Czytać Głód Hamsuna i zapomnieć, że w 1943 roku pisarz – w dowód podziwu dla Goebbelsa – oddał mu swój medal dołączony do Nagrody Nobla. Docenić rzemiosło malarskie Isaaka Brodskiego i puścić w niepamięć, że był wiernym i pokornym wobec założ...

Ballada o Wschodzie i Zachodzie

Mwm-pazdziernik-2015-28
Cóż to właściwie jest Orient? Najprościej rzecz ujmując – wszystko, co leży na wschód od oswojonego i znanego nam świata. Po reformie Konstantyna tak zwani prefekci pretorianów, czyli de facto bezpośredni zastępcy cesarza rzymskiego, stanęli na czele czterech potężnych jednostek administracyjnych imperium. Jedną z nich była praefectura praetorio per Orientem ze stolicą w Konstantynopolu, która ...

Przykazania krytyka

Mwm-wrzesien-2015-66
W miłosnej randce najlepsze jest wchodzenie po schodach, napisał kiedyś Guy de Maupassant. Podobnie z niejednym przeżyciem muzycznym – najlepsze jest wybieganie myślą po krętych schodach w przyszłość, skrupulatne planowanie, oddzielanie spodziewanego ziarna od przewidywanych plew, snucie marzeń o dawno lub nigdy nie słyszanym utworze w obiecującym wykonaniu.

Nowy obrządek muzycznego świata

Mwm-wrzesien-2015-46
Czemu właściwie służą festiwale? Temu, żeby coś uczcić, czy może zażyć szlachetnej rozrywki? Skąd w ludziach potrzeba urządzania długich świąt kulturalnych? Czyżby chodziło tylko o utwierdzenie nas w poczuciu wspólnoty, a jeśli tak, to jakiej? Estetycznej, narodowej, a może zakorzenionej w szerszym kontekście geograficznym? Połączonej tym samym modelem wrażliwości, podobnym światopoglądem, więz...

Baśniowe stworzenia

059-maria-callas-theredlist
Profesor Aleksander Bardini odradzał ponoć swoim studentom próby bezpośredniego kontaktowania się z ukochanymi artystami. Oni przecież tak naprawdę nie istnieją. Benedict Cumberbatch nie jest ani Sherlockiem, ani tym bardziej Alanem Turingiem. Maria Callas nie pomordowała swoich dzieci, jak jej Medea z legendarnego spektaklu pod batutą Leonarda Bernsteina. Kim innym jest Krystian Zimerman, kied...

Country opera

The-grounds-of-the-grange-and-outside-dining
Znajomi i przyjaciele patrzą na nas podejrzliwie. Zastanawiają się, czy wygraliśmy w totolotka, czy odziedziczyliśmy spadek po bogatym krewnym z zagranicy, a może dorobiliśmy się na jakichś pokątnych interesach. Postanowiliśmy bowiem zapoznać się z typowo angielskim fenomenem country opera, który uchodzi za rozrywkę tyleż snobistyczną, ile kosztowną. I zdaniem wielu melomanów niewartą tych pien...

Orkiestra w terenie

5745384
Późny kwietniowy wieczór w Glasgow. Wychodzimy z Royal Theatre po drugim przedstawieniu Jenufy ze Scottish Opera. Trochę nam się śpieszy. Nie zaglądamy za kulisy, nie musimy odbierać płaszczy z szatni, jesteśmy na Hope Street mniej więcej pięć minut po ostatecznym zapadnięciu kurtyny.

Dobra klaka nie jest zła

6958533_klakierzy
Właścicielka pewnego sklepiku w Arizonie postanowiła zmienić asortyment i pozbyć się wyjątkowo paskudnych, zalegających na półkach popielniczek ze skorup żółwi. Kazała pracownicy przecenić je o połowę. Dziewczynie się pomyliło: zamiast obniżyć cenę, podniosła ją dwukrotnie. Popielniczki poszły jak woda. Zdumiona właścicielka opowiedziała tę historię pewnemu psychologowi, który postanowił sprawd...

Jaką jesteś tonacją?

Mazurek_fis-moll_op.59_nr_3_stare_sio%c5%82o
Pytają z niedowierzaniem: a to naprawdę ma jakieś znaczenie? Bo że dur wesoły, a moll smutny, to wiemy. Że jak? Dur też może być smutny? Ciekawe. No ale przecież większość ludzi nie ma słuchu absolutnego, to skąd mają wiedzieć, jaka to tonacja? Nie bardzo chce nam się wierzyć, że ten Des-dur w pierwszym akcie Jenufy naprawdę coś znaczy. To chyba przypadek, że w Zamku Sinobrodego Bartók użył dwó...

Wystarczy umieć śpiewać

Piotr Beczała - wywiad
Mwm-kwiecien2015-16
Technika jest rzeczą uniwersalną. Nie można się zasłaniać niemożnością sięgnięcia wysokiego dźwięku, albo wybrzmienia w dole. To są kwestie podstawowe. A co do wierności kompozytorowi: wszystkim powtarzam, czego się nauczyłem od wielkich dyrygentów, między innymi od Nella Santiego, że w partyturze jest dziewięćdziesiąt procent interpretacji.

Miłość niejedno ma imię

Kopia_p4260019
Człowiek źle się czuje w chaosie. Lubi mieć wokół siebie porządek. Jeśli sam jest bałaganiarzem albo nie wie, jak się zabrać do sprzątania, poczeka, aż zrobi to za niego ktoś inny.

Straussowska wieża Babel

Mwm-marzec2015-18
Właśnie sobie uświadomiłam, że artykuły i felietony, w których pisanie włożyłam najwięcej serca, pracy i dobrych chęci, wywołują dość słaby oddźwięk wśród czytelników. Z kolei teksty, o których wolałabym czym prędzej zapomnieć, pociągają za sobą falę entuzjastycznych komentarzy. Tak bywa ze wszystkim, co próbujemy stworzyć.

Kolacja na cztery ręce

Kolacja_na_cztery_rece_098
To nie jest sztuka wybitna. Jej autor, Paul Barz, urodzony w 1943 roku w Leslau, czyli okupowanym przez hitlerowców Włocławku, zmarł siedemdziesiąt lat później w Wentorf, rzemieślniczej mieścinie pod Hamburgiem. Wbrew temu, co można o nim przeczytać w polskich źródłach, nie był ani muzykologiem, ani krytykiem sztuki, tylko skromnym dziennikarzem po maturze i studium redaktorskim, który dorabiał...

Top 10, czyli the best of Händel

Chan-0797
Wśród mnogości płyt Händla trudno wybrać te najlepsze. Dorota Kozińska postarała się to ułatwić.

Prokrastynatorzy, łączcie się!

Do_wstawienia
Rozglądam się wśród znajomych, którzy nie mogą żyć bez muzyki, słuchają jej czujnie i potrafią docenić prawdziwy kunszt wykonawczy, a nie tylko perfekcję warsztatową. Dostrzegam dziwną prawidłowość: prócz oczywistej muzykalności wszyscy odznaczają się bujnym życiem emocjonalnym, abstrakcyjnym poczuciem humoru, ogromną wrażliwością na język i wybitnie ścisłym umysłem. I wszyscy przejawiają zgubn...

Zaczarowane skarpetki

Czasem nie wszystko idzie po naszej myśli. Po latach tłustych nadchodzą lata chude, brakuje sił, czasu, pieniędzy albo wszystkiego naraz, coraz trudniej dogadać się z ludźmi, na których powinno nam zależeć.

Twarda sztuka

Mwm-listopad-2014-30
Dużo ostatnio pracuję. Zbyt dużo, choć wreszcie robię to, co kocham, i wreszcie robię to po swojemu. Czasem jednak trzeba odpocząć. Wyciszyć mózg, odciąć się od sieci, telefonów i sprzętu grającego, radykalnie zmienić pejzaż akustyczny.

Primadonna Assoluta

Mwm-pazdziernik-2014-30
Lato było w pełni. Żar lał się z nieba, znajomi melomani dzielili się na portalach społecznościowych fotkami z muzycznych podróży, wrażeniami z transmisji radiowych i krótkimi recenzjami ze świeżo kupionych płyt. Przyjaciel podrzucił mi link do Traviaty z jednego z najsłynniejszych festiwali operowych świata.

Siła pamięci

Mwm-wrzesien-2014-36
Internet nas zmienił. Coraz trudniej nam się skupić na dłuższym fragmencie tekstu – gorączkowo przebiegamy wzrokiem po ekranie, rejestrujemy tylko wyróżnione fragmenty artykułu, nie umiemy oprzeć się pokusie otwarcia kolejnych odsyłaczy.

Nogi krytyka

Mwm-lipiec-2014-66
Kiedyś przychodziły zwykłą pocztą, pięknie ofrankowane, bywało, że z bardzo daleka. W większości kopert znajdowaliśmy teksty – przeważnie niezamówione – rzadziej życzenia świąteczne i kartki z wakacji, jeszcze rzadziej listy z wyrazami uznania za konkretny artykuł lub pozdrowieniami dla całej redakcji. Tych ostatnich było zdecydowanie mniej niż korespondencji nadsyłanej przez czytelników ziryto...

Symfonia niepokoju

Rok Panufnika
Mwm-lipiec-2014-39
Straszne to były czasy. Tym dobitniej czuję, jak straszne, że jestem typowym zwierzęciem lingwistycznym: lubuję się w idiomach i metaforach, uwielbiam gry słów, wyrażam się przede wszystkim w języku i odczuwam głęboką frustrację, kiedy moje wypowiedzi trafiają na mur niezrozumienia. W 1949 roku cudaczna nowomowa i upiorne, podporządkowane potrzebom władzy nowomyślenie wdarły się we wszelkie sfe...

Uciekający łabędź

Lohengrin
Wkrótce po premierze w Cardiff przeczytałam kilkanaście entuzjastycznych recenzji. Przygotowywałam wtedy dodatek specjalny przed otwarciem kolejnego sezonu w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej. Pisałam szczerze i od serca, że nie mogę się już doczekać Lohengrina w inscenizacji Antony’ego McDonalda, którego „chwalono za prostotę koncepcji, precyzję gestu, urodę obrazów scenicznych i pomysłowość ...

Niezastąpiony

Mwm-maj-2014-24
Setne urodziny Richarda Straussa w 1964 roku celebrowano nader powściągliwie. Nad kompozytorem wciąż wisiało odium z powodu współpracy z reżimem nazistowskim, zwłaszcza że Goebbels jeszcze we wrześniu 1944 roku wciągnął go na niesławną Gottbegnadeten-Liste – listę obdarzonych łaską Bożą – obejmującą ponad tysiąc nazwisk artystów, których w schyłkowej fazie wojny zwolniono z obowiązku mobilizacy...

Bóg, który umarł

„Siedem ostatnich słów Chrystusa"
Mwm-kwiecien-2014-14
„Nigdy się nie dowiemy, do jakiego stopnia nasze życie uległoby zmianie, gdyby pewne usłyszane i niezrozumiane zdania zostały zrozumiane”. José Saramago

Diabeł i anioł

Rok Lutosławskiego
Mwm-wrzesien2013-24
W tamtych czasach nowe partytury próbowało się do upadłego. Dzień w dzień przez kilka tygodni, czasem nawet miesięcy. Z najlepszymi polskimi orkiestrami. Można by sądzić, że po takich zabiegach prawykonania utworów Lutosławskiego, Pendereckiego albo Szalonka wychodziły jak spod igły – przemyślane w najdrobniejszych szczegółach, rozćwiczone pod palcami każdego instrumentalisty. Nic bardziej błęd...