Rzut oka na Wrocław

Trzy razy M: Mozart, masoni, muzyka

800px-ch%c3%a2teau_de_mongenan_temple_ma%c3%a7onnique
Breslauerska loża masońska „Mozart pod Miłością i Obowiązkiem” miała bardzo zacnego patrona. Mistrza Wolfganga Amadeusa. I szła za głosem Czarodziejskiego fletu do świata, w którym „człowiek z każdej ziemi bliźniemu bratem jest”. Nie doszła, została zatrzymana przez III Rzeszę.

Grać czy nie grać, poplotkować można

13926923
Jeśli masz więcej niż osiemnaście lat, pracę, stałe dochody, to możesz ewentualnie wziąć lutnię do ręki i uderzyć w struny. Niewykluczone, że ta gra ściągnie wam na głowę poważne kłopoty, więc lepiej uważać.

Śpiewaj jak student

143519
Czasy się zmieniają, i to zdecydowanie na gorsze. Dzisiaj studenci poszukujący od października jakiejś posady pozwalającej wyżywić mózg najmują się do robienia hamburgerów, parzenia kawy, kelnerowania. Kiedyś grali, śpiewali, pisali. Praca godna przyszłej elity intelektualnej.

Napisać hymn i umrzeć

Agad_itinerariusz_legata_papieskiego_henryka_gaetano_spisany_przez_giovanniego_paolo_mucante_-_0001
Warto nauczyć się śpiewać hymn, dobrze jest umieć go zagrać, ale najlepiej –napisać. Pomniki i wieczna sława gwarantowane, a przy odrobinie szczęścia da się jeszcze za życia ów utwór bardzo korzystnie sprzedać.

Ona tańczy dla mnie

Elssler_fanny
Wiły wyglądają jak młode dziewczyny, porywają do tańca mężczyzn i tak długo z nimi pląsają, aż nieszczęśnicy umrą. Ale co tam śmierć, skoro – jak pisał Heinrich Heine – „przyzywają tak kusicielsko, ich kształty czynią tyle słodkich obietnic”. Poeta spotkał je podobno na Śląsku, koło Wrocławia.

Muzy „Złotego Berła”

Mwm-kwiecien2015-38
Dobre piwo i gęś pieczona z kiszoną kapustą wyślą w kosmos nawet rakietę. A co więcej dodadzą sił twórczych oraz odwagi pewnemu poecie, skrzypkowi i żołnierzowi. W zajeździe „Pod Złotym Berłem” wszystko może się zdarzyć.

Utwór na trąbkę i historię

646b1
Hejnał to muzyczna wizytówka miasta. Łódź ma Prząśniczkę, w Ostrzeszowie grają Ostrzeszowskie tango. A we Wrocławiu „na rynecku stojóm wojocy” i o dziewuchach myślą. Sodoma z Gomorą.

Przed nadejściem Mesjasza

Mwm-luty2015-38
Mistrz z Halle powinien być mistrzem z Breslau. Jego dziadek Valentin uznał jednak, że w Saksonii Händlom będzie się żyć lepiej i wywędrował ze Śląska. Wróciła muzyka Georga Friedricha.

Weselcie się, bo piekło blisko

Musica_gratulatoria
„Choć kobiety są aniołami, jednak małżeństwo jest diabłem” – twierdził Byron. Ale na wrocławskich weselach nikt takich herezji nie głosił. „Oto port wedle pragnień serca znaleziony” – radował się anonimowy autor ody weselnej z 1672 roku. Niektórzy do tego portu zawijali nawet po cztery razy.

Śpiewać każdy nie może

Mwm-grudzien2014-36
Wrocławianie uważali, że śpiewać każdy może. Przyjezdni błagali o ciszę i trzeźwą ocenę talentu. „Wydaje się, że natura chyba nie obdarzyła głosem biednych Ślązaków” – szeptali po kątach i gazetach, wywołując gorący sprzeciw tutejszych artystów amatorów. Ale jak się pojawiła w Breslau Marcelina Sembrich-Kochańska to wszyscy zamilkli.

Komu bije dzwon

Mwm-listopad-2014-35
Od kilkuset lat muzyka dzwonów towarzyszy mieszkańcom Wrocławia. Ostrzegają przed niebezpieczeństwem, zapowiadają ważne wydarzenia i odprowadzają na miejsce ostatniego spoczynku. Ich głos jest trwalszy od spiżu, z którego zostały odlane.

Chopin i Złota Gęś

Junkenstrasse
Wrocławska złota gęś była mistrzynią skubania, a nawet oskubywania z ostatniego grosza. Nikt nie ośmieliłby się jej zarżnąć, a Polacy uznali ją za narodową relikwię. Przygarnęła pod swoje skrzydła i Słowackiego, i Chopina. Oczywiście, nie za darmo.

Koniec pieśni, kostucha zaprasza do tańca

Mwm-marzec2014-slajd1
W ostatni wtorek karnawału bas musiał spocząć w trumnie, opłakiwany przez wdowę i licznych birbantów, a muzyka milkła na czterdzieści dni. O tańcach nie mogło być mowy, chyba że zapraszała tancerka, której strach odmówić.

Alles walzer i zaczynamy karnawał

Mwm-luty-2014-34
W karnawale tańczył kiedyś cały Wrocław, bale wydawano w teatrach, salach hotelowych, gospodach i kawiarniach. Najznakomitszymi tancerzami byli podobno szewcy, zwłaszcza młodsi, którzy zadawali szyku bogato zdobionymi butami, uszytymi specjalnie na tę okazję.

Zagrajmy w piekło i niebo

Mwm-grudzien-slajd1
Diabeł gra sonatę, anioł rapsodię. Piekielnego skrzypka można posłuchać w Żmigrodzie, w parku pałacowym, niebiański muzyk popisuje się na cmentarzu Grabiszyńskim we Wrocławiu. Diabeł jest zdolniejszy – gra własny utwór. Anioł sięgnął po kompozycję Brahmsa i nawet nie nauczył się jej na pamięć. Zabrał ze sobą nuty.

Sala Muzyczna: nie tylko do słuchania

Mwm-grudzien2013-26
Dla Sali Muzycznej Uniwersytetu Wrocławskiego latarnik był równie ważny jak wirtuoz. Czego muzyk nie dograł, to Sala nadrobiła wyglądem. Dlatego należało dobrze poświecić. Słuchacze od razu się uspokajali, poza tym w obecności Świętej Rodziny nie wypadało gwizdać.

Największa perła Wrocławia czeka na poławiaczy

Mwm-listopad-slajd6
„Muzyka – cóż za wspaniała sztuka! I co za smutny zawód!” – twierdził Bizet, kompozytor trzymany w chłodzie i głodzie przez krytykę oraz publiczność. Może zmieniłby zdanie, gdyby zobaczył swoich Poławiaczy pereł w Hali Stulecia. My zobaczymy tę operę w drugi i trzeci weekend listopada. To także znakomita okazja, żeby przekonać się, jak architektura wiąże się z teatrem i muzyką.

Mamma mia, Włosi we Wrocławiu

Mwm-wrzesien2013-30
Jeden Włoch przekonywał wrocławian, że wszystko, co cielesne, jest grzeszne. Drugi uważał, że grzechem jest nie skorzystać z okazji. Giovanni da Capestrano i Giacomo Casanova zrobili we Wrocławiu spore zamieszanie.

Popatrz do góry, ktoś ci przysłał wiadomość

"Wrocław tkwi w szczegółach"
Na wszystko brakuje ci czasu, ulice przemierzasz biegiem, ze wzrokiem wbitym w trotuar, o tajemnicach i skarbach czytasz co najwyżej w sensacyjnych książkach. Zwolnij trochę, podnieś głowę do góry, a nie pożałujesz. Przynajmniej we Wrocławiu. Spotkasz rzymskich legionistów, frywolne boginie, bajeczne pawie…

M jak miłość i muzyka

Mwm-czerwiec2013-29
Prof. Albert Neisser badający syfilis u małp i tropiący gonokoki rzeżączki okazał się wprawdzie wybawcą ludzkości uparcie łamiącej szóste przykazanie, ale na salonach występował wyłącznie jako mecenas sztuki i przyjaciel wybitnych muzyków. Ta rola była bardziej twarzowa i dzięki niej przeszedł do historii Wrocławia.

Mecenas zawsze wygrywa

Slajdy-maj2013-3
„Kto skąpo sieje, ten skąpo i zbiera, kto zaś hojnie sieje, ten hojnie też zbierać będzie”. Biskup wrocławski Jan Turzo chyba wziął do serca to biblijne pouczenie, bo posiał tak hojnie, że dziś nikt mu nie wypomina światowego życia i braku pobożności, za to wszyscy podziwiają mecenat artystyczny.

Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej

Długie włosy, broda krzaczasta jak u rozbójników z baśni braci Grimm, kapelusz z szerokim rondem. Wagabunda – tak Karl von Holtei mówił sam o sobie i tak wyglądał w czasach, gdy znał go cały Breslau. Kochał Polaków. Pieśni z jego sztuki o Kościuszce śpiewała ulica, a w „Breslauer Zeitung” można było przeczytać sonet o wielkim skrzypku Karolu Lipińskim.

Piwo, kobiety i śpiew

Mwm-marzec2013-27
Najpiękniej brzmią chóry anielskie i chóry pochlebców, ale chóry studenckie też są pieszczotą dla ucha. Szczególnie po szóstym piwie w Piwnicy Świdnickiej, o czym mogliby zaświadczyć mieszkańcy starego Wrocławia.

Anielskie życie we Wrocławiu

Mwm-styczen-luty2013-46
Kolędy lubią wszyscy, bez względu na muzyczne gusta. W polskiej tradycji można je śpiewać aż do święta Ofiarowania Pańskiego. Nawet ci, którzy osiągnęli dopiero pierwszy stopień muzykalności, powinni spróbować. Jeśli wybiorą fałszywą drogę, wspomogą ich anioły. Przynajmniej we Wrocławiu.

Popiół i diament

Mwm-grudzien-24
Teatr nazywał się Zimny Popiół (Kalte Asche), ale jego osiemnastoletni dyrektor muzyczny miał w sobie taki romantyczny zapał, że i z popiołów wykrzesał ogień. Nazywał się Carl Maria von Weber i we Wrocławiu zaczynał swoją karierę.

Nic nie jest za darmo

Mwm-listopad-26
Profesorowie Uniwersytetu Wrocławskiego potrafili robić interesy… Obdarzyli Johannesa Brahmsa tytułem doktora honoris causa, a następnie żądali dowodu wdzięczności i Brahms nie miał wyjścia − musiał skomponować Uwerturę akademicką

Zbrodnia i kara

Mwm-pazdziernik-22
Jeśli nocą przyjdziecie pod gmach główny Uniwersytetu, macie szansę zobaczyć cień dziewczyny w białej sukni, przesuwający się za oknami. Czasem słychać tylko lamentacyjny śpiew, który wywołuje gęsią skórkę. Złośliwi mówią, że to duch studentki prawa, która padła ofiarą egzaminu z KPA i teraz domaga się „komisu”, ale prawda historyczna każe nam zaprzeczyć.

Klawesyn – to jest to!

Mwm-wrzesien-14
Breslau przekonał się sto lat temu, że warto stawiać na trójkąty: Wanda Landowska, Bach i klawesyn zawojowali melomanów. Miejscowe towarzystwa muzyczne, które zaprosiły polską artystkę na VI Niemiecki Festiwal Bachowski, mogły cieszyć się sukcesem.

Wakacje z duchami,

czyli co nocami słychać we Wrocławiu
Mwm-lipiec-33
Śpiewają, zawodzą, dzwonią, skrzypią, mlaszczą, piłują – wrocławskie duchy nie zawsze są muzykalne, ale chcą, żeby było o nich głośno. Kto nie wierzy, niech się przejdzie nocą po mieście.

Organy Englera – najpiękniejszy głos Śląska

Mwm-czerwiec-24
Organy Englera z kościoła św. Elżbiety były dla Wrocławia tym, czym ołtarz Wita Stwosza dla Krakowa. Nazywano je „głosem Śląska”. Zostały zniszczone w dramatycznych okolicznościach, podczas największego pożaru w powojennej historii miasta. Ale dostały szansę na drugie życie.

Żywot palonego teatru

Mwm-maj-26
Wrocławski Teatr Miejski, dziś siedziba Opery, dwukrotnie padał ofiarą pożarów, ale błyskawicznie był odbudowywany. Uznano, że dodaje miastu prestiżu, jest jednocześnie świątynią sztuki i dziełem sztuki, więc nie wolno z niego zrezygnować.

Muzyka to dobry interes

Mwm-kwiecien-ost-2-druk-22
Muzyka łagodzi obyczaje, nawet rekinów biznesu. Dlatego do sali w Nowej Giełdzie zapraszali oni artystów sławnych i dobrze im płacili. Występowali tu także Polacy, w tym „najznamienitszy fortepianista” Ignacy Jan Paderewski, który odwiedził Breslau w 1891 roku przed wyjazdem na tryumfalne tournée po USA.