Pozostałe numery
marca 2015
„Nie ma dobrych orkiestr, są tylko dobrzy dyrygenci.” Hans von Bülow
Mwm-marzec2015-1

Pianista transcendentalny

Wywiad z Bertrandem Chamayou
Mwm-marzec2015-10
Ja naprawdę czuję się Francuzem, czuję się tu u siebie. Zawsze ciekawiły mnie różne rzeczy, ale wyczuwam w nich pewną ukrytą wspólnotę – coś, co krąży podskórnie i łączy, powiedzmy, Liszta, Saint-Saënsa, Ravela. To tak, jakbym patrzył na mapę ruchu lotniczego: samoloty nadlatują z różnych stron, żeby złączyć się i lecieć jednym korytarzem. My pragniemy wszystko poklasyfikować, ale kultury, epok...

Kwestionariusz "Muzyki w Mieście"

Mwm-marzec2015-6
Bartosz Woroch: Słowo, którego nadużywam podczas prób to… „really?” („naprawdę?”); w domyśle – „tak to chcemy?”.<p><p></p></p> Artur Rozmysłowicz: Słowo, którego nadużywam podczas prób, to… „wolniej”.<p><p></p></p>

Życie niebywałe

2014-11-16_1416180221
Życiorysy mojego, wojennego pokolenia są niełatwe, dzisiejsi siedemdziesięciopięciolatkowie starają się iść przez życie, zagłuszając w pamięci szczegóły ze swych biografii. Fakt, że udało się przechytrzyć los oraz mimo wszystko żyć i tworzyć, pozostanie najważniejszy. Jednak im czas staje się bardziej nieubłagany, tym częściej pojawia się potrzeba wspominania, rozliczania się z tym, co wydarzył...

Straussowska wieża Babel

Mwm-marzec2015-18
Właśnie sobie uświadomiłam, że artykuły i felietony, w których pisanie włożyłam najwięcej serca, pracy i dobrych chęci, wywołują dość słaby oddźwięk wśród czytelników. Z kolei teksty, o których wolałabym czym prędzej zapomnieć, pociągają za sobą falę entuzjastycznych komentarzy. Tak bywa ze wszystkim, co próbujemy stworzyć.

Bach w czyśćcach

Mwm-marzec2015-14
Poniższy tekst jest surogatem rozmowy, którą – na zaproszenie Redakcji „Muzyki w Mieście” – mieliśmy odbyć z Cezarym Duchnowskim: dwóch kompozytorów odległych o pokolenie, ale blisko zaprzyjaźnionych, różnych w estetyce, ale często współpracujących i mających do siebie wzajemnie zaufanie, którzy przy „śklanecce” i mikrofonie mieli jakoś dogadać się na temat stosunku do Bacha, czy też – precyzyj...

Muzyka klasyczna jako źródło cierpień (I)

Mwm-marzec2015-24
Co za zbliżenia – i między czym a czym? Nie będzie chodziło ani o (tylko) muzykę filmową, ani o filmy o muzyce. Bardziej zajmować mnie będzie tu śledzenie różnych punktów stycznych, właśnie tytułowych zbliżeń, między kinem a muzyką. Różnymi gatunkami i kalibrami; od teledysków po opery, od klasyki po disco. Teksty, które będą ukazywać się w miesięczniku „Muzyka w Mieście”, to dalszy ciąg rozmyś...

Kithara, fletnia, cymbala. Pompeje, ok. 50 roku p.n.e.

Mały pitawal przestępstw dokonanych za pomocą instrumentów muzycznych
Roman_fresco_villa_dei_misteri_pompeii_003
Scenę wymalowano w formie długiego fryzu, obiegającego triklinium podmiejskiej willi – łącznie naliczyć tu można blisko trzydzieści postaci kobiet, mężczyzn, dzieci i bóstw. Na pierwszy rzut oka widać, że chodzi o podniosłe wydarzenie – pozy, nawet pełne namiętności, są hieratyczne, mają w sobie coś uświęconego przez tę szczególną chwilę.

Wielki nieodgadniony

Mwm-marzec2015-20
Był jednym z czołowych dyrygentów świata. Wielu muzyków nazywało go „księciem batuty”. Trzon jego repertuaru stanowiła wielka symfonika klasyczna i romantyczna oraz opera. Urodził się w Radomsku, studiował u Artura Malawskiego w Krakowie i Jewgienija Mrawińskiego w Leningradzie. Był dyrygentem Teatru Bolszoj w Moskwie, Państwowej Opery w Warszawie oraz Królewskiej Opery w Kopenhadze. W latach s...

O dialektyce Części i Całości

Rembrandt
Jean-Baptiste Lully, nadworny kompozytor Ludwika XIV, w roku 1687 podczas dyrygowania orkiestrą – zdenerwowany, jak głoszą niektórzy, z powodu błędów muzyków – przebił sobie batutą palec u stopy. Wkrótce zmarł w wyniku zakażenia rany. Ten nietuzinkowy epizod nieraz stawał się przyczynkiem do prowadzenia naszych dialogów filomuzoficznych.

Miłość niejedno ma imię

Kopia_p4260019
Człowiek źle się czuje w chaosie. Lubi mieć wokół siebie porządek. Jeśli sam jest bałaganiarzem albo nie wie, jak się zabrać do sprzątania, poczeka, aż zrobi to za niego ktoś inny.

Wszystkie imiona

Tress-jazz-in-tygmont-ab
Muzycy jazzowi – i nie oni jedni – jak mantrę powtarzają w wywiadach, że nie lubią etykietek i szufladkowania. A jednak wielu z nich dochodzi do momentu olśnienia, w którym stwierdzają, że ich artystyczna działalność jest tak oryginalna i niepowtarzalna, że nie istnieje w świecie muzycznym nazwa, która by ją opisywała – w związku z tym wymyślają własną.

Pan od Mahlera

Klaus Tennstedt
Mwm-marzec2015-28
Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam Klausa Tennstedta prowadzącego I Symfonię Mahlera z Chicago Symphony Orchestra, pomyślałam o jednej z moich ulubionych postaci literackich – pannie Marple. Przede wszystkim dlatego, że ta niezwykła kobieta, obdarzona wybitnie przenikliwym umysłem, była geniuszem w swojej branży, choć większość osób (na własną zgubę) nie dostrzegała tego w cichej, niepozornej sta...

Opera Królewska w Sztokholmie

Mwm-marzec2015-34
Uwertura z Begravningskantat Josepha Martina Krausa zaczyna się od pełnych gniewu akordów, po których następuje melancholijny temat fagotu, zapewne doskonale oddający nastrój kompozytora po śmierci szwedzkiego monarchy Gustawa III, który zmarł wskutek ran postrzałowych odniesionych z rąk spiskowców podczas balu maskowego w marcu 1792 roku.

Utwór na trąbkę i historię

646b1
Hejnał to muzyczna wizytówka miasta. Łódź ma Prząśniczkę, w Ostrzeszowie grają Ostrzeszowskie tango. A we Wrocławiu „na rynecku stojóm wojocy” i o dziewuchach myślą. Sodoma z Gomorą.